Nowej oferty za Lewandowskiego nie ma. Ale to Bayern wreszcie może poczuć presję

Nowej oferty za Lewandowskiego nie ma. Ale to Bayern wreszcie może poczuć presję
Philippe Ruiz/Pressfocus
Na stole wciąż nie ma nowej, czwartej oferty FC Barcelony za Roberta Lewandowskiego, która satysfakcjonowałaby Bayern Monachium. Kluby stoją twardo na swoich pozycjach, ale pierwszy raz w tej transferowej rozgrywce to Niemcy mogą być pod większą presją. Przed nami ważne i pewnie decydujące dni.
Przepływ informacji wokół transferowej sagi Lewandowskiego jest szalony. Jest news, a za chwilę dziesiątki jego potwierdzeń lub dementi ze strony hiszpańskich, niemieckich, a także polskich dziennikarzy. Trudno oddzielić prawdę od transferowego zgiełku - tego, co podawane jest mediom jako narracja jednej lub drugiej strony. W ten sposób szykowane jest pole do wydaje się już kluczowych rozmów na temat jednego z najważniejszych transferów lata.
Dalsza część tekstu pod wideo
Według moich informacji, ostatnią ofertą FC Barcelony za Roberta Lewandowskiego było 40 milionów euro + 5 milionów euro bonusu, na które Katalończycy nie uzyskali odpowiedzi. Propozycja została złożona już blisko dwa tygodnie temu i od tamtej pory nie było żadnej nowej - mimo pojawiających się informacji, choćby dziś, że taka została wysłana do Monachium.
Obie strony stanęły twardo na swoich pozycjach i rozmowy na temat tego 'dealu' zwolniły na wiele (jak na tak intensywną sagę) dni. Dlaczego? Przez budowanie presji powrotem Roberta Lewandowskiego do treningów.
Gdy nie sprawdziły się spekulacje, że Polak może zastrajkować, pozycja Bayernu stała się bardzo niewygodna. Napastnik zjawił się we wtorek na testach medycznych, a w środę na pierwszym treningu zespołu. Nie był najszczęśliwszą osobą wybiegającą z budynku przy Sabener Strasse, ale zachowywał się profesjonalnie. Normalnie wykonywał wszystkie obowiązku.
To niedobrze. Niedobrze dla Bayernu, który w tym momencie działa już pod sporą presją czasu: co zrobić ze swoim najlepszym strzelcem? W piątek ma odbyć się Media Day, w sobotę prezentacja drużyny, a w poniedziałek jest wylot do USA na letnie tournée. Ze sportowego, ale w tym momencie głównie wizerunkowego i marketingowego punktu widzenia najlepiej byłoby rozwiązać sprawę transferu w ciągu najbliższych dni, bo dziś Lewandowski jest Monachium ciałem obcym. Trudno planować z nim jakiekolwiek aktywności. Wystawiać przed media i tysiące kibiców na Allianz Arena czy rozmawiać o wspólnej przyszłości.
Być może dlatego Barcelona stara się chwilę przetrzymać Bayern i pod presją normalnego działania na treningach, ale też w sferze marketingowo-medialnej, o której piszę wyżej, w ten sposób wywołać drugą stronę do rozmów. W tel było także domykanie transferu Raphinii i uruchomienie drugiej transzy finansowania, która według kolegów z Katalonii na dniach stanie się faktem.
Moje zdanie? Od tego transferu nie ma już odwrotu. Rozmowy zaczną się i zamkną na dniach. Robert Lewandowski będzie piłkarzem Barcelony. To kwestia czasu, być może dorzucenia jeszcze paru milionów przez Katalończyków, ale przede wszystkim zbudowania ostatecznej narracji, że Lewandowski musi odejść.

Przeczytaj również