Masterclass Xaviego. Tak FC Barcelona rozmontowała Real Madryt w El Clasico. Gdzieś już to widzieliśmy

FC Barcelona znokautowała na Santiago Bernabeu Real Madryt w niedzielnym El Clasico. W jaki sposób “Barca” tak efektownie ograła “Królewskich”? W analizie pokazujemy, że drogę do zwycięstwa rozpoczęła właściwie kilka miesięcy wcześniej.
W październiku 2021 roku na kanale Coaches’ Voice na YouTubie opublikowano odcinek https://www.youtube.com/watch?v=3yR5B8viTWQ, w którym Xavi Hernandez, ówczesny trener Al Sadd i obecny FC Barcelony, przedstawił na tablicy swoją futbolową filozofię. Oglądając uważnie grę “Dumy Katalonii” pod jego wodzą, można odnieść wrażenie, że myśl szkoleniowa została już piłkarzom w pełni przekazana. A ci, przekonani do wizji trenera, swoje najjaśniejsze oblicze zaprezentowali na Estadio Santiago Bernabeu.
Zgodnie z modelem Xaviego, który zakłada jak najczęstsze przebywanie swojego zespołu na połowie przeciwników…
…Barcelona rozpoczęła Klasyk od wysokiego pressingu pod polem karnym Realu. W tych momentach spychała “Los Blancos” do linii bocznej i stosowała krycie 1 na 1. Gospodarze, aby wyjść spod presji, wykorzystywali wielu graczy do wsparcia w pobliżu piłki. W związku z tym, po zmianie kierunku ataku, bezpośredni udział w akcji brał jedynie Vinicius, do którego partnerzy dołączali po dobrych kilku sekundach, kiedy nie było już szans na zagrożenie bramki Marca-Andre ter Stegena.
Po odzyskaniu piłki “Barca” miała bazowo ustawiać się w kształt trapezu…
…co tworzyło układ 3-4-3 lub 4-3-3, w zależności od pozycji bocznych obrońców - Jordiego Alby i Ronalda Araujo. Hiszpan i Urugwajczyk wspierali w rozegraniu piłki skrzydłowych (Ferrana Torresa i Ousmane’a Dembele), którzy, charakterystycznie dla Xaviego oraz jego mentora Pepa Guardioli, maksymalnie rozszerzali pole gry.
Ponadto, umiejętne ustawienie Alby i Araujo było kluczowe w przejściu do defensywy, kiedy “Barca” błyskawicznie stopowała kontrataki dzięki nawet sześciu graczom poniżej piłki.
Biorąc pod uwagę atak pozycyjny, goście pragną zaprosić rywali na własną połowę…
…i tak też się stało w Madrycie. Czterech zawodników Realu doskakiwało do czterech obrońców Barcelony, potrafiących swobodnie wyprowadzać piłkę pod presją (świetny mecz pod tym względem, ale nie tylko, rozegrał Eric Garcia). Pressing “Królewskich”, ustawionych w specyficznym 4-2-4, kompletnie tego dnia się nie sprawdzał, co najlepiej podsumowuje gestykulacja Toniego Kroosa. Katalończycy, po ominięciu pierwszej linii obrony madrytczyków, korzystali z przewagi liczebnej w środku pola, gdzie Sergio Busquets, Pedri i Frenkie de Jong przeciwstawiali się Casemiro i Valverde.
Dwaj pomocnicy (tzw. interiores) znajdowali się najczęściej w kwadratach, pomiędzy czterema graczami Realu, podobnie jak na schemacie Xaviego.
Co więcej, po skutecznym wciągnięciu piłkarzy Ancelottiego pod swoją bramkę, de Jong lub Pedri stawali się wolnymi zawodnikami…
…mogącymi atakować opuszczone przestrzenie. Zawodnicy ci nie cechują się pokaźną dynamiką biegu, lecz jak stwierdził niegdyś Johan Cruijff, “ojciec” barcelońskiego futbolu: szybszy jest ten, który wystartuje wcześniej od przeciwnika. Na powyższym przykładzie de Jong wyskoczył zza pleców Casemiro (z tzw. ślepej strony), zanim ten zorientował się w kryciu. W ten sposób “Barca” rozciągnęła Real wzdłuż…
…ale czyniła to również wszerz, niczym na kole tortur.
Szeroko ustawieni skrzydłowi, Torres i Dembele, często pojedynkowali się z obrońcami na skrzydle, co przyniosło pierwszą bramkę w meczu. Francuz w tej sytuacji skrzętnie skorzystał z przewagi indywidualnej przeciwko mniej zwrotnemu Nacho.
Skrzydłowi w Barcelonie mają również za zadanie schodzić do środka pola, kiedy nadarzy się odpowiednia okazja…
…jak np. w pierwszej połowie Klasyku. Do ich działań dostosowywali się znów Jordi Alba i Ronald Araujo - wiedzieli kiedy zawęzić ustawienie, najczęściej pod futbolówką, a kiedy wypełnić wolne skrzydło. Po takiej akcji Alba uciekł z pola widzenia Daniego Carvajala i omal nie zaliczył asysty na dwie minuty przed upływem pierwszej części gry.
Rotacje Barcy na skrzydle są bardzo różnorodne i piłkarze Xaviego potrafią dzięki nim stworzyć wolne miejsce także między obrońcami (w tzw. półprzestrzeni).
W takich momentach bardzo ważną rolę pełnił pomocnik, np. Pedri, który wyciągał obrońcę (Militão) ze strefy i zwalniał pole napastnikowi (Aubameyang).
Ten również często obniżał pozycję, stawiając defensora przed dylematem - czy opuścić swoją przestrzeń i wyjść wysoko za atakującym, czy pozostać na miejscu. Szczególnie widoczne było to w drugiej połowie spotkania, kiedy Real zaczął wykorzystywać ustawienie z trójką obrońców, którzy przeciwstawiali się takiej samej liczbie napastników. W efekcie doszło do katastrofy “Królewskich” blisko linii środkowej boiska. Przegrali pojedynki, w konsekwencji stracili kolejne dwa gole i po raz pierwszy w tym sezonie ligowym ulegli rywalom na własnym stadionie.
Można zaryzykować stwierdzenie, że nie mogli zostać bardziej obnażeni pod nieobecność swojego lidera, Karima Benzemy. Brak Francuza skutkował znacznym obniżeniem jakości gry w ataku oraz obronie, natomiast gra Barcelony jest raczej wolna od tego typu problemów.
Xavi stworzył spójną drużynę jako grupę, a nie sumę indywidualnych umiejętności jednostek. Ich wyjątkowe predyspozycje mogą stanowić zaś dodatkowy atut, a nie jedyny warunek w realizowaniu założeń trenera. “Duma Katalonii” pod batutą swojego wychowanka odzyskała dawną tożsamość, co dobitnie podkreślają słowa Gerarda Pique:
”Wróciliśmy”.