Koniec Ligi Mistrzów, jaką znamy. Idzie nowe, UEFA wywraca stolik. "Więcej drużyn pod prądem"

Koniec Ligi Mistrzów, jaką znamy. Idzie nowe, UEFA wywraca stolik. "Więcej drużyn pod prądem"
Media Whale Stock / Shutterstock.com
Faza grupowa Ligi Mistrzów, jaką znamy, odeszła od nas w środę, 13 grudnia. Bezpowrotnie. Wygląda na to, że już nigdy nie będziemy śledzić rywalizacji w ośmiu grupach po cztery zespoły. Już nigdy nie będziemy emocjonować się losowaniem i dywagacjami - które zespoły stworzą grupę śmierci, a którym los przydzieli łatwiejszą drogę do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Za rok czeka nas coś zupełnie innego i… bardziej emocjonującego?
Przypomnijmy - według reformy UEFA, faza grupowa Ligi Mistrzów ulegnie totalnej reformie. Powiedzieć, że zmieni się bardzo dużo, to jakby nic nie powiedzieć. Oto główne założenia:
Dalsza część tekstu pod wideo
  • wzrost liczby drużyn z 32 do 36
  • zamiast ośmiu grup, stworzona zostanie jedna liga - tzw. faza ligowa
  • zespoły z ligi zostaną podzielone na cztery koszyki po dziewięć zespołów
  • pierwszy koszyk utworzy ubiegłoroczny triumfator LM + osiem najlepszych zespołów w rankingu. Pozostałe koszyki będą utworzone zgodnie z rankingiem
  • każdy zespół zagra osiem spotkań z różnymi drużynami - po dwa z przedstawicielami każdego koszyka
  • osiem najlepszych zespołów awansuje do 1/8 finału LM, a drużyny z miejsc 9-24 rozegrają dodatkowy play-off o znalezienie się w tejże 1/8 finału LM
Nowy format elitarnych rozgrywek będzie swego rodzaju odmianą tzw. Systemu Szwajcarskiego. Rewolucja w rozgrywkach jest wprowadzona na trzy sezony: 2024/25, 2025/26 i 2026/27. Co dalej? Wszystko zależy od jednego: czy my - widzowie - kupimy ten produkt. I choć w opinii publicznej widać wiele niechęci do nowego projektu, to istnieje wiele argumentów ku temu, by stwierdzić, że nowa reforma zakończy się sukcesem. Finansowym przynajmniej.

Skomplikowane przepisy - zagrożenie?

- System Szwajcarski, który wchodzi jest beznadziejny. Tutaj się solidaryzuję z Florentino Perezem. Jak się zagłębimy i zobaczymy, że coś do czego przywyknęliśmy, czyli mecz i rewanż w fazie grupowej odpadają - czyli nie będziesz mógł gościć kogoś u siebie, z kim zagrasz na wyjeździe. To jest duży problem. Uważam, że europejska i światowa federacja komplikują życie sportowcom i przede wszystkim kibicom, bo transparentność i łatwość przepisów jest kluczowa, by mieć świadomość, że “kumam” jak to wygląda - zauważył kilka tygodni temu na naszym kanale dziennikarz "Eleven Sports", Mateusz Święcicki.
Trudno się nie zgodzić z tym, że przepisy od przyszłego sezonu będą bardziej skomplikowane, a kibicom może zająć dłuższy czas, zanim naprawdę zrozumieją o co w tym wszystkim chodzi. Z komercyjnego punktu widzenia, jest to zagrożenie dla UEFA, że od rozgrywek odwrócić się może część kibiców - zwłaszcza tych, którzy cenią sobie łatwość i równość przepisów. A tak było w dotychczasowej LM: miałeś trzech rywali i grałeś z nim u siebie i na wyjeździe.
System Szwajcarski funkcjonuje w innych dziedzinach - stosuje się go głównie w turniejach szachowych, e sportowych, czy rozgrywkach w gry planszowe. Dla dużej piłki to coś zupełnie nowego i obawy są całkiem uzasadnione. Z drugiej strony są argumenty, by stwierdzić, że ten duży eksperyment okaże się sukcesem. Dla jednych przewidywalność, ład i porządek jest fundamentalny, ale są też kibice, których to najzwyczajniej w świecie nudzi.

Skomplikowane przepisy - szansa?

Liga Mistrzów jest produktem topowym i niemal każdy mecz, pod kątem poziomu piłkarskiego dostarczał nam znakomitych wrażeń. Z drugiej strony, emocji związanych z samą walką o wyjście do 1/8 finału LM, było stosunkowo niewiele. Przed szóstą kolejką fazy grupowej, awans do kolejnej rundy zapewniło sobie aż 12 zespołów. Pozostały zaledwie cztery wolne miejsca do kolejnej rundy. Wywalczyły je:
  • Kopenhaga, która wygrała z Galatasaray, podczas gdy Manchester United przegrał z Bayernem - finisz tej grupy był bardzo ciekawy
  • Napoli wygrało, chociaż musiało minimalnie zremisować u siebie z Bragą - nic ciekawego, oczywistość
  • Porto grało bezpośrednio o awans z Szachtarem. Musiało chociaż zremisować, ale wygrało - dość ciekawe
  • PSG musiało radzić sobie na wyjeździe z BVB, podczas gdy Newcastle mierzyło się z Milanem. Z tej grupy każdy był w grze do końca i było ona zdecydowanie najlepsza pod kątem sportowym, a także emocji związanych z awansem.
No i właśnie - emocje związane z awansem. To jest przedmiotem reformy UEFA. Pod kątem poziomu sportowego nic się nie zmieni. Czy to 32, czy to 36 zespołów - będziemy oglądać świetne spotkania. Nowy system sprawi, że napięcie z kolejki na kolejkę będzie rosnąć, a w trakcie ostatniej z nich zdecydowanie większa liczba drużyn będzie “pod prądem”. Różnice punktowe w 36-drużynowej lidze będą minimalne - porażka lub wygrana w jednym meczu będzie mogła zmienić położenie w tabeli o nawet kilka, a może i więcej pozycji.
Wiele ekip będzie do ostatniego meczu zabiegało o to, by znaleźć się w TOP8 i wywalczyć bezpośredni awans do 1/8 finału LM. A jeśli czołowa ósemka będzie poza możliwościami klubu, to zawsze warto będzie znaleźć się w miejscach 9-24, które dają możliwość dalszej rywalizacji. Taka formuła może przyciągnąć kolejną falę kibiców piłki nożnej, zwłaszcza tych z najmłodszego pokolenia, którym świat oferuje niezliczoną ilość rozrywki, z którą futbol musi rywalizować. Takie rozwiązanie sprawi też, że kibice danych klubów będą chętniej przychodzić na stadion, bo ich zespól nadal będzie grał "o coś".
Przykład: Benfica po czterech kolejkach tegorocznej fazy grupowej miała zero punktów. W kolejnych dwóch kolejkach zdobyła cztery punkty i zapewniła sobie kwalifikację do Ligi Europy, co należy traktować w formie pocieszenia. Gdyby ta sytuacja powtórzyła się za rok, czyli zero punktów po czterech spotkaniach i cztery po kolejnych dwóch, to Portugalczycy mogliby mieć nadal nadzieje na to, by zagrać wiosną w Lidze Mistrzów. Być może kolejne punkty w ostatnich dwóch starciach pozwoliłyby znaleźć się w TOP24 fazy ligowej. Nakręcałoby to jeszcze bardziej koniunkturę wokół klubu.
Jedynie piłkarzy szkoda, którzy są coraz mocniej eksploatowani. Reforma Ligi Mistrzów zwiększa liczbę meczów, które będą musieli rozegrać. Niedawno mieliśmy mundial w środku sezonu, a za niedługo w życie wejdzie nowy, zupełnie poszerzony format klubowych mistrzostw świata. Futbolowi możnowładcy chcą rozwijać piłkę jako produkt komercyjny i zwiększać źródła przychodów. I wszystko wskazuje, że my za to zapłacimy, a oni osiągną sukces. W tle jednak zawsze ponoszony jest jakiś koszt…

Przeczytaj również