Dokąd może trafić Ronaldo? 2 kluby wydają się najrozsądniejszymi opcjami. "Mogliby się szarpnąć na taki ruch"
Wygląda na to, że Cristiano Ronaldo nie chce dłużej grać w Manchesterze United. Z jakimi klubami łączony jest Portugalczyk i gdzie realnie byłoby dla niego miejsce? Sprawdzamy możliwe opcje transferu CR7.
Pojawiające się od kilku tygodni doniesienia ws. niepewnej przyszłości Cristiano Ronaldo w ostatnich dniach są coraz głośniejsze. “The Times” i inne źródła zgodnie twierdzą, że legendarny napastnik chętnie zmieniłby otoczenie po zaledwie jednym sezonie spędzonym podczas drugiego pobytu na Old Trafford w karierze. United wprawdzie nie palą się do rozstania, bo piłkarz ma jeszcze roczny kontrakt, tyle że jego nacisk, a właściwie wszech agenta Jorge Mendesa, może okazać się skuteczny, podobnie jak to było w ubiegłe lato w Turynie.
Oliwy do ognia dolały dziś lokalne media z Manchesteru. Tamtejszy dziennikarz Samuel Luckhurst poinformował, że Cristiano nie pojawi się na poniedziałkowym, pierwszym treningu w okresie przygotowawczym przed nadchodzącym sezonem. Oficjalny powód absencji to kwestie rodzinne. 37-latek miał poprosić klub o zgodę na późniejszy przyjazd. Nie da się podważyć jego profesjonalizmu, lecz to nic dziwnego, że w obecnej sytuacji tym samym pojawia się coraz więcej znaków zapytania co do przyszłości gwiazdora “Czerwonych Diabłów”.
Kalendarium
Warto prześledzić, jak na przestrzeni ostatnich miesięcy media (nie tylko w Anglii) pisały o planach Cristiano. Pierwsze plotki o dylemacie w głowie Portugalczyka rzucono w eter już w lutym, gdy degrengolada zespołu Ralfa Rangnicka postępowała, a przy tym wspominano o konflikcie CR7 z niemieckim menedżerem. “The Sun” alarmował wówczas, że Ronaldo myśli o odejściu z klubu po sezonie, jeśli sytuacja sportowa nie ulegnie poprawie. I nie uległa. Manchester odpadł ze wszystkich pucharów, a w lidze zajął dopiero szóste miejsce, ledwo wyprzedzając siódmy West Ham, co dało “Czerwonym Diabłom” jedynie Ligę Europy.
Z drugiej strony, hiszpański “AS” podtrzymywał, że Cristiano nigdzie się nie wybiera i przychylnie zapatruje się na współpracę z Erikiem ten Hagiem, który był łączony z przeprowadzką na Old Trafford kilka miesięcy, zanim oficjalnie objął schedę po Rangnicku. Gdy Holendra ogłoszono nowym menedżerem klubu, Ronaldo wypowiedział się na jego temat w pozytywny sposób. Nie dał choćby pół sygnału świadczącego o chęci zmiany barw.
- Wiem, że wykonał fantastyczną pracę w Ajaksie. To doświadczony trener, ale musimy mu dać czas. Muszą nastąpić takie zmiany, jak chce. Mamy nadzieję, że odniesiemy sukces. Jeśli on to zrobi, zrobi to cały klub. Życzę mu jak najlepiej. Jesteśmy szczęśliwi i podekscytowani. Nie tylko jako piłkarze, ale też kibice. Wierzę, że w przyszłym sezonie będziemy zdobywać trofea - tryskał optymizmem portugalski weteran.
Ten Hag zaś podkreślał:
- Ronaldo to gigant ze względu na to, co do tej pory pokazał. Myślę, że nadal jest bardzo ambitny. Oczywiście, że chciałbym go zatrzymać w drużynie. W tym sezonie był bardzo ważny dla Manchesteru United. Nadal może mieć świetne liczby.
W temacie możliwego odejścia Ronaldo z United nastąpiła więc cisza, która okazała się być tą tuż przed burzą. W połowie czerwca włoska “La Repubblica” zasygnalizowała, że Jorge Mendes rozpoczął badanie rynku pod kątem transferu swojego klienta. Dziennikarze z Italii pisali o dwóch kierunkach: Romie, gdzie trenuje Jose Mourinho, a także Sportingu, w którym CR7 wypłynął na szerokie, futbolowe wody. Co ciekawe, temat Romy pojawiał się już zimą w artykułach “The Sun”. Rzymianie nie weszli jednak do Ligi Mistrzów, a to właśnie gra w tych rozgrywkach ma stanowić priorytet 37-latka przy wyborze nowego klubu.
24 czerwca “bombę” odpalił hiszpański “AS”, sugerując rozmowy Mendesa z władzami Bayernu. Niemieckie źródła błyskawicznie podały jednak, że monachijczycy nie wyrazili zainteresowania zatrudnieniem Ronaldo. Hasan Salihamidzić też nie wygląda na kogoś, kto szykuje się do podpisania kontraktu z CR7.
Fabrizio Romano zwrócił jednak uwagę, że sytuacja może się zmienić po wciąż bardzo prawdopodobnym odejściu Roberta Lewandowskiego do Barcelony.
- Bayern powiedział pod koniec czerwca: "nie sprowadzimy 37-letniego zawodnika". Teraz sytuacja może się zmienić. Zobaczymy, co się stanie, jeśli Lewandowski odejdzie, by dołączyć do Barcelony - ocenił.
Zaś David Ornstein z “The Athletic” pisał 25 czerwca, że Jorge Mendes rozmawiał na temat Ronaldo z nowym właścicielem Chelsea, Toddem Boehlym. Ten kierunek wciąż jest brany pod uwagę - tak twierdzi inny londyński dziennikarz, Nizaar Kinsella, który właśnie poinformował, że “The Blues” otrzymali szansę pozyskania gwiazdy United. Media łączą też Cristiano z SSC Napoli.
Opłacalne
Wszystkie informacje o zakulisowych działaniach Mendesa potwierdził na początku lipca “The Times”. Dziennik podał, że CR7 oficjalnie poprosił o zielone światło na transfer z przyczyn sportowych oraz rodzinnych. Problem w tym, że - tutaj każde źródło jest zgodne - Manchester aktualnie nie chce rozstawać się z portugalskim napastnikiem, który ma jeszcze rok kontraktu. Klub więc może, ale nie musi żegnać się z Ronaldo. Przeciąganie liny pewnie trochę potrwa. Realnie jednak patrząc - po co Erik ten Hag miałby trzymać w drużynie zawodnika, który nie ma łatwego charakteru, nie chce tu grać, a przy tym stanowi “blokadę” taktyczną? Nie da się bowiem ukryć, że o ile transfer Cristiano Manchesterowi generalnie się opłacił, bo bez tych 24 goli Portugalczyka “Czerwone Diabły” zanotowałyby jeszcze gorszy sezon, o tyle jego obecność w składzie ogranicza możliwości właściwej gry zespołowej i niejako blokuje innych piłkarzy. Tak już po prostu jest. Coś za coś. Masz genialnego zawodnika, ale musisz dopasować styl drużyny do jego profilu.
Co więcej, “Daily Mail” rozpisał się ostatnio szerzej na temat konfiliktu CR7 z Rangnickiem. Piłkarz krytykował trenera i jego metody, ten zarzucał mu niewłaściwe zaangażowanie, m.in. w pressingu. W efekcie część zawodników uważała, że Ronaldo swoim zachowaniem destabilizuje szatnię.
Rozstanie mogłoby więc opłacić się wszystkim stronom. Jeśli Cristiano będzie dalej mocno naciskał na odejście, a Jorge Mendes wręcz stawał na głowie, by doprowadzić do transferu supergwiazdora, to Manchester pewnie w końcu zmięknie. Kwestia, kto zdecyduje się podpisać kontrakt z 37-latkiem. Jakie opcje wydają się być realne?
Transfer, ale dokąd?
Uporządkujmy medialne newsy. W ostatnich miesiącach i tygodniach łączono Ronaldo z następującymi klubami:
- Romą
- Sportingiem
- Bayernem
- Chelsea
- Napoli
Za Romą przemawia osoba Jose Mourinho, ale brak gry w Lidze Mistrzów wygląda na czynnik dyskwalifikujący, podobnie jak obciążenie budżetu “Giallorossich” gigantycznymi kosztami wynikającymi z zatrudnienia takiej gwiazdy. Sporting to najniższa półka sportowa z wymienionych zespołów. Choć wielokrotnie było słychać o szansy na zakończenie kariery przez Cristiano w ekipie “Lwów”, to wydaje się, że na to jeszcze za wcześnie, nawet jeśli ekipa z Lizbony akurat w Champions League się znalazła. Dużym zaskoczeniem byłby też transfer Ronaldo do Bayernu. Oczywiście, monachijczykom przyda się nowy napastnik po możliwym odejściu Lewandowskiego, ale czy akurat na Allianz Arena podjęliby ryzyko oparcia projektu Nagelsmanna na zawodniku z “krótką datą przydatności” z racji na wiek? I czy chcieliby budować Portugalczykowi komin płacowy przy ostatnich napięciach kontraktowych z gwiazdami? Kolejny aspekt to siła Bundesligi, która może dla samego CR7 być niewystarczająca. Nie brzmi to wszystko realnie.
W przeciwieństwie do opcji Napoli i Chelsea. Można sobie wyobrazić, że kto jak kto, ale akurat Aurelio De Laurentiis mógłby się szarpnąć na taki ruch. Zaś w Neapolu Cristiano miałby status absolutnego numeru jeden, Ligę Mistrzów i nawet jeśli byłby rozwiązaniem na sezon czy dwa, to Napoli raczej nie powinno wybrzydzać, a kibice dostaliby największą gwiazdę od czasów Diego Maradony. Przeszłość w Juventusie na problem nie wygląda, bo trudno mówić o sentymentach Portugalczyka wobec ekipy z Turynu.
Pomysł umieszczenia CR7 w niebieskiej części Londynu też nie brzmi jak science-fiction. To oczywiste, że Jorge Mendes zaczepia akurat Chelsea, by skusili się na usługi jego klienta. “The Blues” mają dużo pieniędzy i nowego właściciela chcącego mocno zainwestować w zespół. Sprowadzenie Cristiano byłoby dużym wydarzeniem z perspektywy Todda Boehly’ego, który przejął klub z rąk Romana Abramowicza. Piłkarz pozostałby w czołówce najsilniejszej ligi na świecie, a Thomas Tuchel otrzymałby wzmocnienie kulejącej linii ofensywnej. Kwestia, czy londyńczycy, łączeni z Raheemem Sterlingiem, Ousmanem Dembele, Neymarem i Raphinhą, postawią akurat na 37-letniego Ronaldo. Wszystkich gwiazd przecież nie ściągną.
Co zaś z pozostałymi wielkimi klubami? Manchester City Cristiano nie potrzebuje. W PSG są Messi, Mbappe i - jeszcze - Neymar, ponadto w Paryżu właśnie zrywają z dotychczasową polityką transferową polegają na ściąganiu bez większego planu wszystkich gwiazd będących pod ręką. We Włoszech AC Milan i Inter nie mają zbyt wielu pieniędzy, są tam za to odpowiednio Zlatan Ibrahimović oraz duet Romelu Lukaku - Lautaro Martinez. W Hiszpanii powrót do Realu Madryt trzeba wykluczyć, a Barcelona ledwo zbiera środki na Lewandowskiego, Raphinhę, Bernardo Silvę i inne cele transferowe. Raczej nie ma tam miejsca na CR7, abstrahując od tego, czy legenda “Królewskich” wyraziłaby chęć przenosin na Camp Nou.
Podsumowując, nie można być zaskoczonym, że w mediach dominują pogłoski o Napoli czy Chelsea. Te dwa kierunki wydają się mimo wszystko najrozsądniejsze i bardziej realne od pozostałych. Kwestia, co na to kluby i jaka będzie wola Cristiano Ronaldo, który, jak podaje "The Independent", jest gotowy na znaczną obniżkę wymagań finansowych, byleby tylko grać w topowym klubie w Lidze Mistrzów. Portugalczyk udowodnił już, że potrafi zaskakiwać. Chyba że Erik ten Hag jednak przekona go do swojego projektu mimo braku LM. Zanosi się na to, że w sprawie przyszłości CR7 jeszcze sporo się wydarzy. I trudno przewidzieć efekt końcowy.